Piotr Piotrowski, Jung i astrologia, w: "Czwarty Wymiar" 3,4/2001.

 

Jung i astrologia

 

 

Twórca psychologii analitycznej, Carl G. Jung, traktował astrologię jako archaiczną formę psychologii. Planety zaś były dla niego “bogami” wyrażającymi symbole mocy nieświadomości.

 

“Rodzi się w naszych czasach nowa astrologia. Jest jeszcze stosunkowo nieukształtowana, nieskoordynowana, nie w pełni przystosowana do potrzeb społecznych” – pisze Stephen Arroyo, psycholog i astrolog. Czy astrologia, którą wraz z początkiem epoki industrialnej wyrzucono z uniwersyteckich katedr, może nieść jeszcze dziś jakąś wiedzę o człowieku i jednocześnie ulegać takim przeobrażeniem, aby jej język, w gruncie rzeczy symboliczny, był zrozumiały dla nas, ludzi żyjących już w XXI wieku? Astrologia, choć ciągle atakowana, nadal żyje i domaga się ponownego odkrycia zwłaszcza na płaszczyźnie psychologicznej, ponieważ, co by o niej nie mówić, pozostaje skarbcem doświadczeń ludzkiej psyche. To właśnie psychologiczny, ale też i mityczno-symboliczny wymiar astrologii jest dla Karola Gustawa Junga jednym z szerokiego spektrum jego zainteresowań tymi dziedzinami, które wprawdzie leżą na peryferiach nauki, ale ich związki z duchowym dziedzictwem ludzkości każą nam uważniej wsłuchać się w ich psychologiczne, a być może nawet i uniwersalne przesłanie. W liście do Zygmunta Freuda trzydziestosześcioletni Jung pisał: “Muszę powiedzieć, iż sądzę, że pewnego dnia w astrologii da się na pewno odkryć duży kawał wiedzy o drogach naszych przeczuć; wiedzy, która dotarła aż na niebo”.

 

Astrologia – archaiczna psychologia

Dziś, z całą pewnością można stwierdzić, że Jung żywo zainteresowany astrologią rzucił na nią nowe światło, pozwalając nam ujrzeć nieznany dotąd wymiar tej liczącej setki lat wiedzy, którą ludzkość zgłębiała już niemal u swego zarania. Dla archaicznego człowieka niebo obrazowało boski porządek i harmonię. Ten szczególny wyraz spirytualizacji kosmosu pozwalał dostrzec związek, jaki istnieje pomiędzy człowiekiem a niebem, a tym samym uchwycić więź obecną między duszą ludzką a bogami. Jung bowiem rozumiał astrologię jako symboliczne konfiguracje, w swej strukturze zbliżone do nieświadomości zbiorowej, zaś planety były dla niego “bogami” rozumianymi jako symbole mocy nieświadomości. Nic dziwnego, że dla twórcy psychologii głębi horoskop wykreślany przez astrologa jawi się jako podsłuchana rozmowa bogów na nasz temat, która odbywa się w momencie narodzin i trwa aż do śmierci. “Astrologia nie jest wyłącznie zabobonem, lecz przeciwnie, opiera się (...) na pewnych psychologicznych faktach, które mają nie małe znaczenie (...). Jest [ona – przyp. aut.] liczącą sobie 5000 lat psychologią starożytności i średniowiecza” – pisał Jung w liście w 1928 roku. Można zatem powiedzieć, że astrologia jawiła się Jungowi jako swoiste podsumowanie archaicznych dociekań psychologicznych. Ale nie tylko ten czysto psychologiczny aspekt astrologii był dla szwajcarskiego psychiatry brzemienny w znaczenia. Analizując przepowiednię astrologiczną Maître Michela Nostradamusa, mówiącą o rychłym załamaniu się chrześcijaństwa, Jung napisał: “Na podstawie istniejących danych astrologicznych, a także możliwości zinterpretowania ich Nostradamus mógł bez większych trudności przewiedzieć rychły początek enancjodromii eonu chrześcijaństwa; ba, już w czasie wygłaszania tego proroctwa sam Nostradamus znajdował się w fazie antychrześcijańskiej – pełnił rolę jej tuby”.

Poglądy na temat astrologii Jung nie wyraził w żadnym ze swoich głównych dzieł, choć gdzie niegdzie możemy odnaleźć pewne wątki, tropy czy inspiracje symboliczno-astrologiczne. Dopiero w swych listach twórca psychologii głębi odsłania się ze swoimi spostrzeżeniami, intuicjami i myślami, które niekiedy są jeszcze niesprecyzowane, luźno rzucone, nie dające się ująć w żaden spójny system, ale z pewnością zdradzające życzliwy stosunek ich autora do astrologii.

Zarówno z korespondencji, jak i z niektórych fragmentów dzieł daje się wyłonić pewien obraz Jungowskiej teorii astrologicznej, która obejmuje kilka zasadniczych zagadnień: 1) astrologia jako prymitywna psychologia i przykład psychologii projekcji; 2) relacja makrokosmos – mikrokosmos; 3) analiza wielkich rytmów kosmicznych, w szczególności astrologicznej Ery Ryb i Ery Wodnika, które związane są ze zjawiskiem precesji; 4) synchroniczność jako zasada wyjaśniająca i tym samym uprawomocniająca pozornie absurdalne wpływy astrologiczne; 5) psychoterapeutyczny wymiar astrologii.

 

Projektowanie nieba

W liście do prof. B. V. Ramana w 1947 roku Jung pisał: “(...) astrologia ma szczególne znaczenie dla psychologów. Opiera się ona na psychicznym fakcie doświadczalnym, który nazywamy »projekcją«, tzn. że tym, co znajdujemy w konstelacjach gwiazd, są treści psychiczne. Pierwotnie dało to początek idei, że treści te pochodzą z gwiazd, podczas gdy jedynie pozostają one z nimi w synchronicznym związku”. W cytowanym fragmencie Jung tłumaczy, że to nie gwiazdy mają wpływ na człowieka i jego życie, lecz, że to człowiek niejako wpływa na gwiazdy, wykorzystuje je bowiem jako swoiste zwierciadła, na które projektuje swoje własne wyobrażenia i w których odbija się jego wewnętrzpsychiczna struktura. Cyferblat nieba został więc uporządkowany, a utożsamione z ziemskimi procesami cykle gwiazd i planet wyznaczały odtąd rytm życia ludzkiego. “Starożytni dokonali projekcji symbolicznych obrazów z głębi swej świadomości na zaniedbane i chaotyczne płótno nieba”, czyniąc ze swego dzieła kosmiczną wersję testu Rorschacha.

“Treści nieświadome pierwotnie zawsze się pojawiają jako projektowane na obiektywnie istniejące osoby i stosunki” – wyjaśnia Jung. Mechanizm projekcji, który dla Freuda miał jedynie charakter obronny, zdaniem Junga pozwala wydobyć ukryte i stłumione treści psychiczne, a nawet te głębinowe warstwy psychiki, które określane są mianem archetypów. To właśnie takie archetypowe obrazy, jak Cień, Anima, Animus, Stary Mędrzec czy Wielka Matka znajdują odzwierciedlenie na gwieździstym firmamencie nocnego nieba, stając się jednocześnie największą księgą kosmiczną, obrazującą ponadczasowe ludzkie fantazje, tęsknoty, marzenia czy lęki. W liście do Kurta Hoffmana rok przed swą śmiercią Jung napisał: “(...) projekcje konstelacji zbiegają się z początkami refleksyjnej świadomości, tj. z pierwszymi krokami cywilizacji (...). Trzeba tylko pamiętać o tym, że projekcji tych nie dokonujemy świadomie, a jedynie wydarzają się nam one. Fakt ten pozwala nam wnioskować, że nasze pierwsze wiadomości o świecie fizycznym i psychicznym wyczytaliśmy z gwiazd”.

Babilończycy na przykład wierzyli, że wszystkie ciała niebieskie nie są bynajmniej przypadkowo rozrzucone po nieboskłonie, lecz każde z nich ma swoje sensowne miejsce i dlatego trzeba je odpowiednio nazwać. Jak zauważa Manfred Lurker, badacz mitów i symboli, człowiek archaiczny przywiązywał dużą wagę do nazywania poszczególnych gwiazdozbiorów i planet. Babilończycy, Grecy i później Rzymianie wiedzieli, dlaczego nadają planetom takie, a nie inne nazwy bóstw, w ich panteonach każde bóstwo miało wszak określoną funkcję i znamienne cechy charakteru. Inspirowany ideami psychologii głębi włoski astrolog Roberto Sicuteri podkreśla, że zgodnie z mechanizmem projekcji mity astralne najpierw powstały “w duszy człowieka za sprawą jego uczuć i namiętności, a następnie zostały przeniesione na gwieździste niebo, zaludniając je postaciami, wizjami i wyobrażeniami”.

W tych astralnych wizjach odnajdujemy rzutowany archetyp Jaźni, reprezentowany przez Słońce jako wyraz transcendentnego centrum psychiki; archetyp Cienia indywidualnego symbolizowany przez Księżyc – ucieleśnienie nieświadomej emocjonalności; personę reprezentuje Merkury, łącznik między bogami a ludźmi; archetypy Animy i Animusa powiązane są z planetami Wenus i Mars; archetyp Cienia zbiorowego wyrażany jest przez Jowisza i Saturna. W nowo odkrytych planetach, Urana, Neptuna i Plutona, odnaleźć można symbole archetypów Starego Mędrca, Wielkiej Matki i Cienia, a także archetyp Zranionego Uzdrowiciela symbolizowanego przez małą planetę Chiron. “Opowieści o bogach są różnorodne i niemal nie do ogarnięcia, toteż (...) zasługa astrologii polega na tym, że wyłuskała z nich ich jądro (...). W ten sposób astrologia przy użyciu symboli bogów – opierając się na najstarszych doświadczeniach człowieka – odzwierciedla duszę indywidualną” – wyjaśnia astrolog Bernd Mertz. Przyglądając się układowi ciał niebieskich oraz ich korelacji ze sferami ludzkiej psychiki dostrzec można, iż cały ten panteon starożytnych bóstw, inspirowany wyobrażeniami babilońskimi, układa się w spójną i sensowną całość, przez człowieka archaicznego nazywaną niebiańską harmonią sfer.

Szczególne znaczenie dla archaicznych kultur miał archetyp Wielkiej Matki. Dziś wprawdzie łączy się go z nieznaną wcześniej planetą Neptun, jednak starożytni dostrzegali jego związki przede wszystkim z Księżycem, oddając się różnorodnym formom kultu lunarnego. Karen Hamaker-Zondag, holenderska astrolog, zauważa, że licząca ponad 20 tysięcy lat “figurka Wielkiej Bogini z Laussel silnie związana jest z wyobrażeniami lunarnymi. Bogini trzyma w dłoni sierp księżyca, na którym widnieje trzydzieści nacięć odnoszących się do jednego cyklu Księżyca słonecznego roku. Dodatkowo silnie zarysowane są piersi i pośladki bogini. Wszystko to wskazuje na znaczącą rolę Księżyca symbolizującego płodność, Matkę-Ziemię, Boginię-Matkę, a także wyrażającego jedność. Bogini-Matka była bowiem utożsamiana z Księżycem”. Jeśli chcemy to lepiej zrozumieć, pisze Hamaker-Zondag, “trzeba cofnąć się do czasu, w którym paradoks był czymś normalnym, cofnąć się do momentu, w którym wszystko doświadczane było jako jedność, a Boginią-Matką był nie tylko Księżyc, lecz także woda, jajko, wąż czy ptak”.

Anthony Aveni, astronom i antropolog, dostrzega fakt, iż ludzie w starożytności “malowali swoją wiedzę o świecie przyrody na dużo większym płótnie, niż czynimy to my. Stworzone przez nich mity o niebie łączyły świat uważany przez nas za nieożywiony z ożywioną sferą ich własnego życia, odsłaniając ich historię, politykę, stosunki społeczne, poglądy na temat stworzenia i życia po śmierci. Ustanowili więzi między sferą niebieską i niemalże każdą fazą i elementem ludzkiej aktywności”.

Człowiek starożytnych kultur inspirowany niebiańską harmonią i regularnością kosmicznych rytmów, których doświadczał każdego dnia, musiał dostrzegać analogię wszechogarniającego makrokosmosu z tym, co dzieje się w świecie podksiężycowym, w jego mikrokosmosie. Uczennica Junga, Marie-Louise von Franz pisze o tym w następujący sposób: “Konstelacje na niebie odzwierciedlają ukrytą strukturę wielkich historycznych zdarzeń, tak jakbyśmy w naszej głębokiej nieświadomości nie byli oddzieleni, ale w jakiś szczególny sposób powiązani z całą ludzkością”. Nic dziwnego, że Babilończycy wierzyli, iż każdy człowiek połączony jest z makrokosmosem kosmiczną pępowiną, węzłem nieba i ziemi, nazywanym dur-an-ki.

 

Między Rybami a Wodnikiem

Oprócz relacji Makrokosmos-Mikrokosmos, jak zostało to opisane miesiąc temu, Junga szczególnie interesowały wielkie rytmy kosmiczne związane ze zjawiskiem precesji, czyli przesuwaniem się punktu równonocy wiosennej. Pełny obrót tego punktu na ekliptyce zajmuje 26 tysięcy lat i nazywa się go “Rokiem Platońskim”. Na początku naszej ery równonoc wiosenna weszła w znak Ryb, by po dwóch tysiącach lat przesunąć się do znaku Wodnika. Zarówno znak Ryb, jak i znak Wodnika stanowiły dla Junga przedmiot głębokich analiz. Jung zauważa, “że w opowieściach o ziemskim i ponadziemskim żywocie Zbawiciela tu i ówdzie prześwituje mitologia astrologiczna”. Dualność astrologicznego znaku Ryb powiązać można na przykład z silnym przekonaniem przeciwieństw podyktowanym obecnością mitu o Chrystusie i Antychryście. Ale nie tylko: Jung zauważa bowiem, że skoro “postać Chrystusa została ujęta jako nowy eon, to każdy, kto miał pojęcie o astrologii, zaczął zdawać sobie sprawę z tego, że z jednej strony narodził się on jako pierwsza Ryba nowej epoki Ryb, z drugiej zaś, że musiał umrzeć jako ostatni przejaw dobiegającego końca eonu Barana”. Autor Aionu wprawdzie zdaje sobie sprawę z tego, że nie można dowieść istnienia związku między Chrystusem a rozpoczynającą się astrologiczną epoką Ryb, niemniej rozpatruje te relacje w kategoriach paralelizmu. Zwraca uwagę na przykład fakt, że w okresie prześladowań chrześcijan ich tajnym znakiem rozpoznawczym był wizerunek ryby. Najbardziej jednak popularnym oznaczeniem dla wyznawców nowej religii stał się skrót - ichthys (ryba) - powstały z pierwszych liter greckich wyrazów Iesous Christos Theou Hyios Soter, czyli Jezus Chrystus, Syn Boży, Zbawiciel.

Skoro epoka Ryb jest erą antagonizmów i dualności, to – jak pisze Jung – “w miarę zbliżania się do następnego miesiąca platońskiego – Wodnika – będzie przed nami stawał problem zjednoczenia przeciwieństw”. Jung pojmował eon Wodnika jako epokę kolektywizmu. Pisał on: “Obecnie zbliżamy się do wielkiej przemiany, której należy oczekiwać wraz z wejściem punktu równonocy wiosennej w gwiazdozbiór Wodnika”. We Wspomnieniach natrafiamy na następujący fragment opisujący ten znak: “Wodnik jest postacią ludzką, nowy zaś eon następuje po epoce, której symbolem są dwie przeciwstawnie względem siebie ułożone ryby (coniunctio oppositorum). Wydaje się, że Wodnik to uosobienie Jaźni”. Czy więc dla Junga nadchodząca epoka wiąże się z lepszą możliwością samorozwoju, a kolektywizm i idea globalnej wioski czy nawet planetarnego społeczeństwa miałby nam w tym procesie pomagać?

 

Astrologia mandali

Abstrahując od tych profetycznych idei, zwraca uwagę fakt żywego zainteresowania Junga symbolami astrologicznymi. Nie sposób omówić tutaj to zagadnienie dokładnie i wyczerpująco, dlatego odwołam się tylko do jeszcze jednego przykładu związanego z terapeutyczną funkcją tworzenia mandali, które dla szwajcarskiego psychiatry jawi się jako jedno z najważniejszych doświadczeń psychologicznych; mandala bowiem stanowi symbol praobrazu totalności psychicznej. Pewna pacjentka Junga malując swoją kolejną mandalę umieściła na niej między innymi wizerunki przedstawiające cztery fazy Księżyca oraz dwa kraby, które mogłyby mieć to samo znaczenie, co astrologiczny znak Raka. Interpretując tę mandalę Jung zauważa: “Pani White urodziła się w pierwszych stopniach Raka (dokładnie w 3o). Znała swój horoskop i dobrze zdawała sobie sprawę ze znaczenia momentu urodzenia; to znaczy była świadoma, że stopień znaku wschodzącego (ascendent) warunkuje indywidualność horoskopu. Ponieważ oczywiście domyślała się pokrewieństwa horoskopu z mandalą, wprowadziła swój indywidualny znak do obrazu, co miało wyrażać jej psychiczne ja”. Jung także znał horoskop pani White i zauważył w nim silnie podkreślone znaki ziemskie na niekorzyść znaków powietrznych. Dostrzegł również pewną konfigurację planetarną, którą interpretuje w następujący sposób: “Niebezpieczeństwo pochodzące od animusa odzwierciedla kwadratura Księżyca w nowiu do Marsa”.

Zwraca uwagę również fakt, że skoro mandala stanowi obraz psychicznej totalności i jest odbiciem pierwotnego porządku całej psyche, to swoistą mandalą może być również kolista forma wykresu horoskopu z umieszczonymi symbolami planet reprezentujących wszystkie archetypy. Poza tym, główne osie horoskopu oraz znaki Zodiaku dzieliłyby na cztery i dwanaście części astrologiczną mandalę, co odpowiadałoby pewnej skłonności do czwórni lub jej wielokrotności, które są niemal zawsze obecne w każdej mandali.

 

Synchroniczność Nieba i Ziemi

Oprócz mandali swoich pacjentów Jung chętnie studiował również ich astrologiczne odpowiedniki – horoskopy. W liście do Freuda pisze: “Wieczorami pochłania mnie astrologia. Obliczam horoskopy, aby wpaść na trop (zawartej) w nich prawdy psychologicznej (...). U pewnej damy obliczenia pozycji gwiazd ujawniły określony obraz charakteru oraz kilka szczegółowych wydarzeń z jej życia”. Po czterdziestu trzech latach, w liście pisanym do słynnego francuskiego astrologa André Barbaulta, Jung stwierdza: “Z dość dużym stopniem prawdopodobieństwa można oczekiwać, że określonej sytuacji psychicznej towarzyszyć będzie analogiczna konfiguracja astrologiczna (...). Wydaje mi się, że chodzi tu przede wszystkim o ów paralelizm czy też »sympatię«, którą nazywam synchronicznością, tj. o akauzalną zgodność”.

To właśnie zasadą synchroniczności Jung tłumaczył obserwowane przez siebie “wpływy” astrologiczne. Zasada ta polega na tym, że to, co na przykład w sensie czasowy styka się ze sobą, przestaje być wielością czy różnorodnością i zyskuje miano substancjalnej jedności istoty. W pewnych okolicznościach zdarzenia, które dzieją się w tym samym czasie, ale niekoniecznie miejscu, i nie są efektem zwykłej przypadkowości, ani też nie są z sobą powiązane związkiem przyczynowo-skutkowym, wymagają, zdaniem Junga, innej zasady wyjaśnienia. Zasadę tę spełnia, według niego, właśnie akauzalny determinizm, czyli synchroniczność. Chodzi tu więc o takie wydarzenia, które nie będąc powiązane związkiem przyczynowo-skutkowym, zyskują nowy wymiar koincydencji, który można określić mianem współwystępowania czasowego, jednoczesności czy właśnie synchroniczności, którą Jung definiuje “jako psychicznie uwarunkowaną względność przestrzeni i czasu”. Marie-Luise von Franz zauważa, że synchroniczność odnosi się do myślenia polowego, rozumowania od dawna znanego na przykład w Chinach. “Dla Chińczyków pytaniem zasadniczym nie jest pytanie o to, dlaczego coś się wydarzyło, czy też jaki czynnik wywołał ten a nie innych skutek, lecz kwestia, jakie znaczące zdarzenia wydarzą się wedle wszelkiego podobieństwa równolegle w tym samym momencie” – wyjaśnia von Franz.

Nic dziwnego, że Jung w rozmowie z Barbault powie: “Tym, co można stwierdzić przy pomocy astrologii, jest analogia między (ziemskimi) wydarzeniami (a układami gwiazd), ale nie przyczyna czy skutek jednej serii wydarzeń w odniesieniu do innej (ta sama konstelacja oznacza, np. u tej samej osoby raz jakąś katastrofę, a innym razem katar…)”. Na pytanie postawione przez francuskiego astrologa o to, czy dostrzega jakieś związki pomiędzy fazami terapii a konstelacjami astrologicznymi, Jung odpowiada: “Często obserwowałem, że w jakiejś wyraźnie ograniczonej fazie psychicznej lub jakiemuś odpowiedniemu wydarzeniu towarzyszyło przejście jakieś planety (przede wszystkim towarzyszące obrażeniom przejście Saturna lub Urana)”.

Gwiezdne naczynie duszy

Czy możliwe jest korzystanie z wiedzy astrologicznej w celu zyskania wglądu w psychiczną kondycję człowieka? Jung nie będąc obojętnym wobec tej kwestii stwierdził: “Jeśli mam do czynienia z trudnymi diagnozami psychologicznymi, to najczęściej każę opracować horoskop pacjenta, aby uzyskać inny, nowy punkt widzenia. W wielu przypadkach dane astrologiczne dostarczyły mi wyjaśnienia określonych faktów, których w innym razie bym nie zrozumiał”. Jung pragnął połączyć interpretację symboli astrologicznych z ich psychologicznym sposobem wyjaśnienia. Był nawet przekonany, że astrologia może dać wiele psychologii, ale z drugiej strony zdawał sobie też sprawę z tego, że analiza astrologiczna byłaby pełniejsza, gdyby odwoływała się do zdobyczy psychologii nieświadomości, gdyby miała na uwadze odpowiednią interpretację archetypów.

Nowe, humanistyczne trendy w astrologii nie powstałyby nigdy, gdyby nie badania nad tą archaiczną psychologią, jakie poczynił Jung. Dziś bowiem w interpretacji astrologicznej wyraźnie zostaje przeniesiony punkt ciężkości z “zewnętrznego świata wydarzeń w wewnętrzny świat osobistego doświadczenia i rozwoju”. Twórca astrologii humanistycznej Dane Rudhyar wyjaśnia: “Istotą astrologii jest odniesienie całości funkcjonalnej aktywności człowieka do dziesięciu podstawowych symboli – planet, z których każda reprezentuje określoną jakość aktywności. Wspólnie stanowią one mapę człowieka”.

Tym, co wydaje się tutaj najistotniejsze, jest to, że na Jungowskiej teorii astrologii zyskali zarówno sama astrologia, jak i, pośrednio, także twórca psychologii głębi, który, jak wynika to z korespondencji, interesował się nią przez pięćdziesiąt lat. To właśnie między innymi symbole i mity astrologiczne pozwoliły Jungowi lepiej zrozumieć i uchwycić tę subtelną, intuicyjną i niemalże archetypową więź, jaka istnieje pomiędzy nieświadomością człowieka a Uniwersum. Nic dziwnego, że Marie-Louise von Franz powie później: “Jeśli wejrzymy we własne wnętrze i patrzymy w gwiazdy, wówczas zaczynamy uświadamiać sobie, że w tej kosmicznej nieskończoności mamy szczególne zadanie do wykonania, które jest tym, co nazywamy sensem ludzkiego życia”.

Piotr Piotrowski

www.piotrpiotrowski.com