Piotr Piotrowski, Astrologia i sacrum, w: "Czwarty Wymiar" 5/1998.

 

Astrologia i sacrum

 

Astrologia może dać człowiekowi odpowiedź na pytanie o powód, sens i los życia oraz genezę kosmicznego istnienia. Może ona także nauczyć nas pokory wobec boskich wyroków, jak również uświadomić fakt, że Prawda leży ponad racjonalnym oglądem świata i może być odczytana jedynie za pomocą języka symboli, przybliżając nas jednocześnie do sfery sacrum.

 

Astrologia jest jednym z najstarszych systemów wiedzy, towarzyszy człowiekowi od początku jego istnienia. Dawniej dostrzegano związek nie tylko ze Słońcem i Księżycem, które wyznaczały pory roku oraz czas siania i żniw, lecz także z wędrowcami nieboskłonu, czyli gwiazdami wolniej bądź szybciej poruszającymi się na tle nocnego nieba. Obiektami tymi okazało się pięć planet: Merkury, Wenus, Mars, Jowisz i Saturn. Wraz ze Słońcem i Księżycem stanowiły one dla wielu kultur świętą całość, co odnalazło swój wyraz w świętej siódemce. Liczba ta symbolizuje spełnienie, pełnię i kompletność, związana jest ona także z mądrością i doskonałością. Dla starożytnego, głęboko religijnego człowieka siedem planet obrazowało boski porządek i harmonię. W cyklicznych ruchach planet przejawiała się wola bóstw, bowiem ciała niebieskie bezpośrednio wiązano z bogami i boginiami, nie odróżniano więc planety od bóstwa nią się opiekującego. Ten szczególny wyraz spirytualizacji kosmosu pozwalał zrozumieć związek, jaki istnieje pomiędzy człowiekiem a niebem, a tym samym pozwalał uchwycić więź obecną między duszą ludzką a Bogiem.

Astrologia odgrywała jedną z ważniejszych ról w procesie kształtowania się starożytnych cywilizacji. Wiedza ta jest starsza niż jakikolwiek system religijny, filozoficzny czy polityczny. Obecna była niemalże na całym świecie, zainteresowanie nią przekracza bariery kulturowe, bowiem żadnej cywilizacji nie była obca tęsknota za zrozumieniem i wytłumaczeniem zjawisk pojawiających się na niebie. Astrologia rozwijała się w Babilonii, Indiach, Egipcie, Grecji, Chinach, a także w Ameryce. Za kolebkę astrologii powszechnie uważa się Mezopotamię, a także kulturę egipską. Dokładna obserwacja położenia planet oraz rozwój nauk matematycznych umożliwiły wykreślanie horoskopów i tym samym przewidywanie przyszłości. Najstarszy horoskop, jaki zachował się do naszych czasów, pochodzi z Babilonii. Sporządzony był dla króla Asyrii Assurbanipala żyjącego w latach 668-626 p.n.e. Nie znaczy to jednak, że wiedza astrologiczna pojawiła się dopiero siedem wieków przed narodzinami Chrystusa, lecz po prostu nie zachowały się żadne wcześniejsze zabytki piśmienne, dzięki którym można by precyzyjnie ustalić czas powstania astrologii. Nie ulega jednak wątpliwości, że ta kosmiczna wiedza znana była już w zamierzchłej starożytności, a za jej początek można przyjąć symboliczny moment, w którym człowiek zaczął przyglądać się niebu. To właśnie ludzka ciekawość oraz pragnienie zrozumienia swojego dziedzictwa kosmicznego stały się przyczyną powstania astrologii, która, choć w epoce oświecenia zaczęła być ośmieszana i wyrzucono ją z uniwersyteteckich katedr, przetrwała do naszych czasów, naturalnie, w zmodyfikowanej formie, bliskiej psychologii czy psychoterapii, stając się alternatywnym narzędziem samopoznania.

Badając rozwój myśli ludzkiej, dostrzec można, że astrologia stanowiła kiedyś nie tylko integralną część wiedzy, lecz także wpływała na sposób widzenia świata, a przez to i kształtowania się filozofii. Świadectwa tego szczególnego związku astrologii z religią i filozofią odnaleźć można u Pitagorasa. Myśliciel ten urodził się na Samos, nie są dokładnie znane daty jego urodzin, ani śmierci. Powszechnie jednak przyjmuje się, że apogeum życia Pitagorasa przypada na lata 532-531 p.n.e. Do historii myśli ludzkiej przeszedł on jako założyciel szkoły filozoficznej, którą można też określić jako zakon religijny zorganizowany według bardzo ścisłych reguł współżycia. Zgromadził wokół siebie wielu uczniów, dla których stał się przewodnikiem lub mistrzem duchowym, później zaś został nawet wyniesiony do rangi bóstwa. Nauki szkoły pitagorejskiej traktowane były jako sekret, a uczestniczyć w nich mogli jedynie odpowiednio przygotowani adepci.

Ponieważ pitagorejczycy zajmowali się przede wszystkim naukami matematycznymi, jako pierwsi zauważyli, że cały szereg rzeczy i zjawisk przyrodniczych da się wyrazić w relacjach liczbowych i można je przedstawić w sposób matematyczny. Również muzykę da się przełożyć na liczbę i liczbowo określić. Pitagorejczycy odkryli interwały - oktawy, kwinty, kwarty oraz rządzące nimi prawa matematyczne, a muzykę kultywowali jako środek oczyszczenia duszy. Świat jawił się im ukonstytuowany przez liczbę i według niej, był dla nich boskim porządkiem, a więc Kosmosem.

Pitagorejczycy uważali, że planety zataczając kręgi według liczby i harmonii wydają najpiękniej brzmiące tony, wytwarzając niebiańską muzykę sfer. Muzyki tej jednak nie słyszymy, ponieważ albo jesteśmy przyzwyczajeni do niej od samych narodzin, albo też dlatego, ponieważ nasze uszy nie są odpowiednio dostrojone do jej odbioru. Pitagorejczycy odkryli więc tajemnicę “harmonii sfer”. Niestrudzenie poruszające się po swoich stałych orbitach planety wytwarzają kosmiczną muzykę, i choć nie możemy jej usłyszeć, to jednak wchodzi ona w rezonans z tym najbardziej subtelnym i jednocześnie boskim czynnikiem w człowieku - duszą. To właśnie troska o doskonalenie duszy, kra łączy człowieka nie tylko z kosmosem, lecz także z boską energią, jest dla pitagorejczyków celem i sensem ludzkiego życia. Świat fizyczny, w którym uczestniczy człowiek, jest jedynie nieudolnym odbiciem Kosmosu, a więc boskiego porządku, dusza zaś odzwierciedlać powinna boską harmonię sfer. Jednakże drogą do ponownego połączenia się z kosmicznym pryncypium jest samodoskonalenie. To właśnie ruchy planet, które odzwierciedlają kosmiczny porządek, są dla człowieka jedynym wzorem godnym naśladowania. Człowiek bowiem musi zwrócić swą duszę ku niebu, aby mógł zrozumieć zarówno swoje miejsce w kosmosie, jak i ostateczny cel życia doczesnego. Musi on też nauczyć się postępować w taki sposób, aby jego działania odzwierciedlały boski porządek wszechrzeczy, do tego celu jednak niezbędne jest staranne obserwowanie nieba oraz takie wysubtelnienie duszy, które pozwoli “usłyszeć” boską harmonię sfer.

Astrologia jawi się tu więc jako najdoskonalszy sposób samorealizacji, pomaga ona bowiem zrozumieć nie tylko otaczającą człowieka rzeczywistość i prawa rządzące światem, lecz także pozwala uchwycić tę subtelną nić, jaka łączy każdego z nas z boskim porządkiem i odwieczną harmonią. W takim ujęciu astrologia jawiłaby się jako klucz do przekroczenia czasowości, a tym samym wejścia w bezczasowość, a więc wieczność. Byłaby ona też kluczem umożliwiającym otwarcie się na rezonans z boskimi energiami kosmosu.

Jak zauważa Manfred Lurker, każdy z nas uczestniczy w kosmicznych rytmach oraz pozostaje w żywym związku z wielkim światem makrokosmosu. Zanim jednak człowiek spróbował policzyć gwiazdy, połączył je w obrazy i tym sposobem usiany gwiazdami firmament stał się największą księgą obrazkową wszechczasów. Według Babilończyków wszystkie ciała niebieskie mają swoje sensowne miejsce i nie są przypadkowo rozrzucone po nieboskłonie, a ludzie połączeni są z markokosmosem kosmiczną pępowiną, czyli węzłem nieba i ziemi, nazywanym też dur-an-ki. Dla współczesnego filozofa Ernsta Cassirera astrologia jest jedną z najwspanialszych prób systematycznego i konstruktywnego patrzenia na świat, na jaką poważył się kiedykolwiek duch ludzki.

Sakralność astrologii przejawia się między innymi w tym, że stając się swoistym drogowskazem, sięga ona do mitów i symboli, dzięki którym człowiek ma szansę zbliżyć się do boskiego wymiaru. Astrologiczne rozumienie planet nie może istnieć w oderwaniu od ich mitologicznych korzeni, gdyż często one właśnie determinują znaczenie przypisywane ciałom niebieskim. Mity związane ze znakami Zodiaku i planetami powstały w podświadomości człowieka za sprawą jego uczuć i namiętności, a dopiero później zostały przeniesione na gwiaździste niebo, zaludniając je postaciami, wizjami i wyobrażeniami. Babilończycy, Grecy i Rzymianie wiedzieli, dlaczego nadają planetom nazwy bóstw, w ich panteonach każde bóstwo miało wszak określoną funkcję i znamienne cechy charakteru. Nie wolno nam też przypuszczać, że nominacja nastąpiła w sposób czysto przypadkowy. Właśnie przy nadawaniu nazw ludzie z dawnych czasów zastanawiali się o wiele głębiej niż my dzisiaj.

Mitów nie można traktować jako majaczenia pierwotnego człowieka poszukującego transcendentalnego wymiaru rzeczywistości. Na kryzys współczesnej kultury wpłynął, między innymi fakt negacji mitów, jako tematu niegodnego zainteresowania “stechnicyzowanego” człowieka. Wartości płynące z mitów nie tylko mogą uratować nas przed duchową pustką, lecz także uchronić przed totalną zagładą spowodowaną ignorancją duchowego dorobku człowieka, którego aktualność w mitach jest ponadczasowa. Dotyczy to nie tylko dorobku społeczności europejskiej, lecz także społeczności innych kontynentów i innych kultur. Prawdy wyrażane w mitach jawią się bowiem jako ponadczasowe i wyrastające ponad różnice rasowe oraz klasowe - funkcjonują one w płaszczyźnie archetypów, która wspólna była, jest i będzie dla całej ludzkości. To właśnie astrologia może stanowić “globalny” archetyp kosmicznego zwierciadła, jakim jest ludzka dusza.

Jak można by w kontekście powyższych rozważań rozumieć biblijne przesłanie: Bądźcie więc doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz Niebieski (Mt. 5,48)? Być może odpowiedź ukryta jest w naukach Pitagorasa, mówiących o konieczności doskonalenia siebie poprzez utrzymanie nieustannego kontaktu z kosmosem oraz odzwierciedlanie harmonii sfer. Astrologia ukazuje człowiekowi pewną doskonałość kosmosu, a tym samym i zamierzenia Boga. Umiejętne odczytywanie symboliki nieba może przybliżyć człowieka do boskiego pryncypium bytu. Tradycja chrześcijańska przypomina nam, że to właśnie Bóg stworzył Wszechświat, a tym samym i nasz Układ Słoneczny. Astrologia może więc nie tylko przybliżyć nas ku głębszemu rozumieniu kosmicznych cykli, lecz także pomóc w uświadomieniu sobie tajemnicy, jaka kryje się w kolejnym biblijnym przesłaniu: Nie moja, ale Twoja wola niech się stanie. Nie mamy wpływu na aktualny układ planet stworzonych bez wątpienia przez Boga, mamy jedynie wpływ na to, jak zinterpretujemy ten boski znak i duchowe przesłanie. Astrologia może dać człowiekowi odpowiedź na pytanie o powód, sens i los życia oraz genezę kosmicznego istnienia. Może ona także nauczyć nas pokory wobec boskich wyroków, jak również uświadomić fakt, że Prawda leży ponad racjonalnym oglądem świata i może być odczytana jedynie za pomocą języka symboli, przybliżając nas jednocześnie do sfery sacrum.

Manly Palmer Hall napisał kiedyś niezmiernie bliską mi myśl mówiącą o tym, że astrolog to kapłan w świątyni kosmosu. Przemawia on w imieniu starożytnych bogów, którzy rezydują w tym, co najodleglejsze, i w tym, co najbardziej skryte. Musi on też zdawać sobie sprawę ze swojej odpowiedzialności nie tylko wobec klienta, lecz również w obliczu nieskończonej gromady gwiazd, którym oddał się za sługę.

 

 

Piotr Piotrowski

www.piotrpiotrowski.com